Cześć, Mój Dzienniku.

Uhh. Dawno mnie tu nie było. Naprawdę dawno.

Boję się tutaj zaglądać. Powodów jest wiele. Prawdopodobnie najbardziej grzmiącym i stukającym w tył głowy jest ten, że jesteś mną. Dokładną dokumentacją nieskażonej niczym, wręcz czystej, miłości do drugiej osoby. Miłości, w której nie ma skaz, a za to jest bezgraniczna wiara w to, że wszystko będzie dobrze. Przynajmniej do czasu,

3 lata to dużo, prawda? W 3 lata świat, który znamy może zawrócić. Zrobić takiego połamanego i pokracznego kuksańca. Może się on [Świat] zakręcić niewinnie, niczym baletnica, o 180 stopni. I w sumie zadajesz sobie pytanie – „Czy jestem tą osobą, której zlepki liter czytam?”

Nie. Nie jestem.

To boli, okrutnie. Błądzę od 4 lat szukając, w sumie, sam nie wiem czego. Wszystkie młodzieńcze ideały zniknęły, nurzając się bezwiednie w krakowskim smogu. Nie umiem już pisać tak swobodnie, jak kiedyś. Ciągle się przejmuję. Ciągle myślę. Ciągle szukam sensu i związków między przyczyną, a skutkiem.

Naprawdę. Chcę wylać z siebie tak dużo, a tak mało jestem w stanie napisać. Z każdym kolejnym słowem czuję narastającą wewnątrz mnie falę oporu. Oporu przed uzewnętrznianiem się. Przed dzieleniem się emocjami z otoczeniem. W końcu słabość nie jest pożądana, a ja właśnie taki jestem – słaby. Słaby i samotny.

Mówią, że inteligentni ludzie potrafią żyć w samotności. Mówią też, że bałagan jest nieodłącznym towarzyszem ich życia. Wiele osób mówi, że mam sporo pod kopułą.

No dobra. Co z tego, jeśli walczę z bałaganem, a samotność jest dla mnie jak wyrok, z którym nie potrafię się zbratać?

Reklamy

rabarbar2DSC_0419DSC_0348DSC_0390

Czytaj dalej

Oj.

„Nie wyobrażam sobie być z kimś z przymusu, bez powodu czy dlatego, że nie miałabym lepszej opcji. Być z kimś to nie tylko chodzić za rękę i często się spotykać, czy recytować oklepane wyznania miłosne. To jest coś o wiele więcej, nie wiem czy wiesz o czym mówię. To jest być blisko kogoś, jako człowiek. Znać jego nawyki, wiedzieć co go boli i jak mu pomóc. Być skutecznym lekiem na jego smutki, nie móc spać z tęsknoty. Miłość musi być gorliwa i zaborcza, nie może być „od tak”. Nie może być monotonna jak codzienność, tylko dzika i nieokiełznana. Nie mówię, że musicie oddychać w tym samym tempie i rozumieć się bez słów. Nie ma dwóch idealnie dobranych osób. Ale te różnice, błędy, czynią z nich ludzi. To jest piękne. Kiedy dwoje najzwyklejszych ludzi którzy mają na swoich kontach zarówno wzloty i upadki zaczynają dzielić ze sobą życie. Nie umiem ubrać w słowa.
Miłość to fascynacja, chęć odkrywania coraz to nowych warstw. To niezwykła odwaga, a kto się nie boi, nie może powiedzieć, że jest odważny.
Musisz być przy tym kimś, bo bez tego nie potrafisz funkcjonować. Ciągle czujesz pustkę której nie możesz niczym zapełnić. Jesteś jak bez nogi, bez ręki, bezwładny, bezsilny.
Każdy ruch drugiej osoby, to czy pocałuje Cię w nos czy w nadgarstek, jest dla Ciebie jak rytuał. Nic nie wyraża uczuć do takiego stopnia jak te drobne gesty. Kiedy trzyma rękę na Twoim sercu i czuje jak ono stopniowo przyspiesza, kiedy gładzi kciukiem Twoją skroń, a Ty uśmiechasz się błogo upajając się rozkoszą która wynika z tego, że przy Tobie jest.
Miłość jest groteską. Przynosi tyle samo bólu co szczęścia. Wynagradza nam wszystko. Wszystkie niedogodności i potknięcia. Dwoje ludzi którzy mogą rozmawiać o wszystkim, mogą na siebie liczyć w każdym momencie, są dla siebie nawzajem ogromnym wsparciem. Ich ciała są jak mechanizm. Należą do siebie nawzajem, współpracują. Bez siebie nie tworzą już tak doskonałego urządzenia. Nie wiem czy zrozumiałeś. Są sobie niezbędni. Potrzebni.
Piszę to, bo Kocham.”

Oj te Internety. Oj ta Norwegia. 

Cytat za „Postradane zmysły, zacieranie granic”, dla chętnych do oglądnięcia na fejsie – https://www.facebook.com/pages/Postradane-zmys%C5%82y-zacieranie-granic/649004185124800?fref=nf


Oj. Życie. 


!

Niech się odczepi.
Wszystko.
Wszyscy.
Każdy.
I Nikt.
Chcę być sam,
ale nie samotny.
Chcę ciszy,
ale w centrum dużego miasta.
Chcę krzyczeć,
ale głos zamiera w krtani.
Chcę płakać,
ale wypłukany z emocji nie potrafię.
Chcę w końcu odpocząć,
ale nie mam jak.
Kim jesteś, gdzie jesteś?
Kiedy przyjdziesz?
Czy przyjdziesz?
Pomóż.

Tydzień. Potem miesiąc. Potem całe życie.


Zapisek z zeszytu

„Wszystko, co leży w ich mocy
Cokolwiek, co zredukuje mój ból
Coś na stole, co przypomina słonia
Najzabawniejszy film, jaki widziałeś
Pierwszy śpiew, jaki usłyszałeś
Trzecia osoba, którą pytałem”

Nie wiem, co to, ani skąd to. Kręci się w okolicach zapisków z matmy.


Uciekając

Uciekam z miejsca, które nazywa się domem, bo nie jest domem.

Co z tego, że jest Rodzina. Co z tego, że jest Mama, że jest Tato. Że „Są”.

Skoro ich nie ma.

Dziś brat też uciekł. Do Zakopanego. Usłyszał „No to życzę Ci powodzenia”. Zobaczył łzy.

Uciekł, ja też ucieknę.


Co wiem, a czego nie?

Pisanie z telefonu ma swoje ‚pros and cons’. Zdecydowanie do plusów zaliczę fakt, że absolutnie nikt nie gapi się podczas pisania, co często wyprowadza mnie z pisanego rytmu. Mogę pisać wszędzie, o dowolnej porze, w zasadzie mogę wszystko. Nie mogę za to pisać dużych objętościowo postów, bo po prostu jest to mordęga.

Wracam do swojego małego nałogu nie bez powodu. Myślałem, że wiem o tym, co się dzieje, co mam w głowie, czym są takie „rzeczy” jak prawda, kłamstwo, miłość, emocje. Myślałem. Bo teraz siedzę, słucham telewizora i siłlą rzeczy myślę. Najgorsza jest gonitwa myśli, ktoś zapije do ładnego pojęcia i powie, że wiąże się to z zaburzeniami psychicznymi. Nie czuję się chory.

Czuję się zagubiony. Potrzebuję w tej chwili ludzi. Bliskich mi ludzi, których różne spojrzenia pomogą mi podjąć odpowiednią decyzję. Potrzebuję też pisać. Kiedy słyszę pytanie „O czym myślisz” często odpowiadam, że nie wiem. Ale pisanie zdecydowanie pomaga mi w usystematyzowaniu mojego myślenia, więc chcąc czy nie chcąc muszę postawić na coś, co nazwę głęboką autoanalizą. Wiem w tej chwili niewiele – mój kręgosłup moralny został na miejscu i zdaję sobie sprawę ze swojej stabilności w zakresie emocji. Chociaż to drugie jest względne.

I czas to też pojęcie względne. Ale właśnie teraz jest potrzebny.

00:00